8

Dzień 3 – środa

Dziś dzień kryzysu. Właściwie nic go nie zapowiadało. A jeszcze, jak sukienkę komunijną znalazłam, to już w ogóle zapowiadało się dobrze. Tak mnie cieszy to znalezisko, że postanowiłam Wam się w niej pokazać też :). A sukienka była szyta specjalnie dla mnie, u krawcowej Mamy i Babuni. Pamiętam też zakupy materiału – że to niby na suknie ślubną (no bo przecież nie wolno było chodzić do kościoła). Sukienka zrobiona jest z samych zakładek – więc poszło na nią naprawdę sporo materiału ;). Jak na tamte czasy – wypas 🙂

image

DSC_0337 DSC_0349

Sukienka dziś i na mnie – 11 maja 1986 r.

Pierwszy kryzys dopadł mnie przy szafie z rzeczami Mamy. Cholera, co brałam coś do ręki ręki, to zaraz przypominałam sobie Mamę w tej rzeczy. I tak, nawet się nie spostrzegłam, jak zaczęłam ryczeć jak bóbr.

Potem natknęłam się na jeszcze jedną rzecz – swoisty pamiętnik Mamy z jednego okresu jej życia i to już całkiem mnie rozbiło. Kryzys tak mnie wymęczył, że postanowiłam zrobić sobie małą drzemkę. Tyle, że z drzemki półgodzinnej, zrobiła się trzygodzinna i wciąż jeszcze do siebie dochodzę. Na pocieszenie – standard – coś słodkiego ;). Myślę jednak, że ten kryzys i te łzy to taki proces trochę samooczyszczania z różnych przykrych emocji. Teraz powinno mi być już tylko lepiej.

Ale zanim te wszystkie kryzysowe sprawy mnie dziś dotknęły – oczyściłam dwie szafy. W jednej znalazłam takie pudełko – zastanawiam się, czy ktoś z Was w ogóle może je kojarzyć. Ja pamiętam, że chyba w czasie stanu wojennego w takich pudełkach dostawaliśmy przepyszny ser o kolorze pomarańczowym – chyba z darów z kościoła. Ja nie lubiłam wtedy sera żółtego, ale ten mogłam wcinać całymi garściami.

image

A w pudełku – odkąd sięgam pamięcią – znajdowała się „kolekcja” guzików. Pamiętam, jak będąc małą dziewczynką to pudełko z guzikami traktowałam niemalże, jak skarb. Tyle tu było małych, błyszczących koralików. Lubiłam je dobierać „w rodziny” – duże i małe guziki tego samego koloru, albo robić całe państwo, z królem i królową (to były zawsze dwa najpiękniejsze według mnie guziki), dworem (wszystkie błyszczące guziki) oraz zwykłymi poddanymi – wszystkie inne guziki, które nie błyszczały choćby troszeczkę. A dziś zaglądam do pudełka i znalazłam tam moich starych znajomych – maleńkie skarby, które w tym pudełku tkwiły odkąd pamiętam. Teraz już wiecie, skąd to moje umiłowanie do zbierania zgubionych guzików 😉

wpid-DSC_0341.jpg

image

image

imageW tych guzikach jest jakaś siła przyciągająca mnie do nich…

Kolejne moje znalezisko mieściło się w niepozornym pudełku po chińskim (kiedyś szczyt marzeń!!!) parasolu. W tym pudełku były druty i szydełka. Moja Mama ani nie robiła na drutach, ani nie szydełkowała, więc to są rzeczy jeszcze mojej Babuni. Gdy tylko otworzyłam pudełko, wstąpiła we mnie przemożna chęć zrobienia choćby kawałka łańcuszka na szydełku. Udało mi się też przerobić cztery rzędy na drutach. Z pewnością nie jest to żaden majstersztyk, ale biorąc pod uwagę, że jestem leworęczna i nikt nigdy nie potrafił mnie nauczyć robić na drutach na lewą rękę – uważam to za zdarzenie wiekopomne!!!

image

image

Wczoraj nie dałam rady napisać Wam o jeszcze jednej rzeczy, którą znalazłam. To Poradnik Młodej Gospodyni z tekstami Łucji Suchockiej i Bolesława Pilarka w serii Biblioteczka „Naszej Wsi”. Niestety w metryczce nie ma wpisanego roku wydania, domyślam się tylko, że musiało to być około 1990. W sumie miałam ochotę ją oddać, ale jak tylko ją otworzyłam, bo bardzo rozbawiła mnie jej lektura. W sumie – otworzyła mi się w jednym miejscu – zatytułowanym: Jak zachowywać się w ciąży i autorzy dają przyszłym mamom między innymi takie rady:

  • ograniczać zmiany klimatu i podróże,
  • ograniczać stosunki płciowe, a na 6 tygodni przed porodem zaprzestać ich.

Dodatkowo autorzy piszą jeszcze „Dziś (kobieta w ciąży) powinna brać w pełni udział w życiu społeczeństwa. Oczywiście ma ona zmniejszoną aktywność, często jest znerwicowana, łatwo popada w konflikty z otoczeniem.”, „Rodzina i otoczenie powinno pomóc uniknąć napięć psychicznych”. No niezłe seksizmy!!! A w tej książce jest ich więcej. O porodzie pisze tylko tyle, że zdecydowana większość kobiet rodzi w szpitalach i kiedy do szpitala należy się udać i co ze sobą wziąć. Koniec i kropka. A przepraszam, jest jeszcze przestroga:

Poród jest wielkim, pięknym przeżyciem dla kobiety i nie należy się go bać. Nie warto wysłuchiwać opowieści bardziej doświadczonych sąsiadek, bo któż nie koloryzuje. W Polsce umożliwia się już tzw. porody bezbolesne, ale nieliczne kobiety mogą z nich jeszcze korzystać. Te, które ich doświadczyły, potwierdzają, że najważniejszy jest stan psychiczny rodzącej – lęk, obawa, strach nie ułatwiają, a potęgują odczucie bólu i zatruwają chyba najpiękniejszą chwile w życiu kobiety”.

No cóż, bez komentarza… A dla Waszej uciechy 😉

O tym, jak to się zaczęło przeczytasz TU

O poprzednich dniach przeczytasz: Dzień O, Dzień 1, Dzień 2

Opublikowano przez WordPress dla Androida

Reklamy
3

Guzik Księcia Mateusza

Pamiętacie Akademię Pana Kleksa? Na pewno tak! Przecież to był kultowy film naszego dzieciństwa. No to mam dziś dla Was pomysł oparty na tej książce/filmie – na kreatywne spędzenie czasu z dzieckiem, kiedy się nudzicie w oczekiwaniu na jakieś spotkanie.

Jeśli czytaliście/oglądaliście Akademię, to na pewno pamiętacie szpaka Mateusza – zaczarowanego w ptaka księcia. Pamiętacie dlaczego nie mógł wrócić do swojej ludzkiej postaci? Zgubił guzik od cudownej czapki bogdychanów – a pociągnięcie za guzik pozwalało wrócić do ludzkiej postaci. I tak, kiedyś po przeczytaniu książki Akademia Pana Kleksa, spacerowaliśmy z Księciuniem oczekując na zajęcia muzyczne. I wyobraźcie sobie, że w czasie tego spaceru – jeden po drugim – znaleźliśmy trzy zgubione przez kogoś guziki.

Księciunio zaraz dorobił do tego teorię, że jeden z tych guzików na pewno pasuje do czapki szpaka Mateusza. A ja wykorzystałam okazję, żeby zająć na chwilę czymś jego myśli, bo przyznaję, że już się trochę nudził.

I tak narodziła się nasza pasja zbieracka i zarazem zabawa. Teraz przy każdym znalezionym guziku snujemy o nim opowieść, opierając się na bardzo prostym schemacie odpowiedzi na poniższe pytania:

-do kogo należał znaleziony guzik – do kobiety czy mężczyzny,

-od jakiej części garderoby odpadł guzik,

-dlaczego dana osoba miała na sobie to ubranie i gdzie akurat w nim szła,

-no i oczywiście – jak to się stało, że guzik odpadł.

Nasza kolekcja zagubionych-znalezionych guzików jest już dosyć pokaźna. Jedyna rzecz, której nie zrobiłam, to nie spisałam historii guzików opowiadanej przez Księciunia i teraz trochę tego żałuję, bo pewnie wyszedł by z tego niezły zbiorek opowiadań.

Zachęcam Was do takiego zbieractwa 😉 – zagubionych guzików jest więcej, niż możecie sobie wyobrazić