1

Przegląd KuRoWy nr 4

Po wakacyjnej przerwie, powraca przegląd KuRoWy czyli KUlturalno-ROzrywkowo-WYpoczynkowy. Postaram się, żeby ukazywał się regularnie, jednak – priorytet ma Projekt Londyn i tam przerzucam wszystkie siły. Nie mogę się oprzeć z drugiej strony, żeby nie podzielić się z Wami tyloma ciekawymi wydarzeniami, które będą mieć miejsce w najbliższy weekend w Warszawie.

Sobota, 31 sierpnia

1. Dla wszystkich miłośników wszelkich imprez targowo-wystawienniczych – kolejne targi z cyklu Moje Dziecko. Targi potrwają dwa dni, a organizatorzy przewidzieli wiele atrakcji zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Akademia piłkarza, castingi, prezentacja wozów policyjnych, planetarium, plac zabaw – to tylko część z przyjemności, która czeka na dzieci.

Targi odbędą się na terenie Hali Torwar w Warszawie, przy ulicy Łazienkowskiej 6a, w godzinach od 10.00 do 17.00 – zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Bilet dla osoby dorosłej to koszt 10 zł, dzieci wchodzą za darmo.

Szczegółowe informacje o targach znajdziecie o tu: KLIK

2. Bardzo ciekawe wydarzenie, również dwudniowe, odbędzie się na Polach Mokotowskich. Wiecie już o czym mówię? To Latające Psy. Jeśli nie znacie jeszcze tego wydarzenia – to polecam Wam z całego serca! Inaczej jest to nazywane ‚psim frisbee”. Pełna nazwa zawodów to Dog Chow Disc Cup, a w Warszawie w najbliższy weekend odbędzie się finał sezonu 2013.

Na zawodach wystąpi 60 najlepszych zespołów i oprócz dwóch obowiązkowych konkurencji, odbędą się również pokazy zaganiania owiec, skoków do wody dla psów.

A jeśli wciąż nie wiecie czym są Latające Psy, to parę zdjęć poglądowych.

2204 dog-chow-disc-cup-2011 ZAL3379876

Dokładny program zawodów, dużo więcej informacji o latających psach oraz informacje na temat zgłaszania się do konkursów (gdybyście chcieli wystartować ze swoim czworonogiem) znajdziecie TU

3. W sobotę i w niedzielę także Targi Śniadaniowe, do których Warszawa już się chyba przyzwyczaiła. Sobotni Targ Śniadaniowy odbywa się na Żoliborzu (Aleja Wojska Polskiego, róg Śmiałej), natomiast w niedzielę – na Ursynowie (Sadek Natoliński, Park Sąsiedzki).

Targ Śniadaniowy to o cykliczne wydarzenie, wspaniałe miejsce do spożywania i kupowania zdrowej żywności na świeżym powietrzu. Podczas Targu Śniadaniowego można kupić wszystko czego się potrzebuje – od zdrowych warzyw, serów i wędlin po dania z Meksyku czy przysmaki z Holandii. Targ Śniadaniowy to też miejsce do wspólnego posiłku z przyjaciółmi – śniadania z możliwością zjedzenia go przy stołach lub na trawie.
Każdy Targ Śniadaniowy to też warsztaty i prezentacje dotyczące zdrowego żywienia.

Dwa ciekawe opisy z Targu Śniadaniowego znajdziecie u Polisz Mam i Dzieciole oraz Bebe&Co

Targ-Śniadaniowy-

Targ w sobotę startuje o 8.00, a w niedzielę – o 9.00. Kiedy się ze mną wybierzecie?

4. W sobotę też będzie kolejna wersja warsztatów SPOTLIGHT KIDS w Muzeum Narodowym (pamiętacie, pisałam o nich w Pierwszym WPK.

Tym razem warsztaty odbywają się na zakończenie wystawy Marka Rothko. Zajęcia zaczynają się o 12.00 i trwają do 18.00. W tym czasie m.in. oprowadzanie po wystawie malarza o godz. 13.00 i 16.00.

W trakcie warsztatów dzieci będą mogły  tworzyć autoportrety, malować dźwięki i obserwować świat przez pryzmat twórczości Marka Rothki oraz odszyfrować tajniki obrazów artysty.

Bilety rodzinne (2 dorosłych plus dzieci do 18 lat – maksymalnie 6 osób) – 50 zł, ulgowy – 15 zł, normalny – 20 zł, natomiast dzieci do 7 lat mają wstęp bezpłatny.

Więcej szczegółów – O TU

Ponieważ dziś aż trzy wydarzenia, to wydarzenia na cały weekend, temat atrakcji uważam za wyczerpany 🙂

Do następnego razu!!!

Reklamy
0

I <3 ROWER :)

Dzieci na wakacjach, pogoda sprzyja, więc dziś zdecydowaliśmy się wybrać na wycieczkę rowerową po Warszawie.

Bo Warszawa jest całkiem przyjaznym miejscem dla rowerzystów, choć oczywiście można by coś jeszcze ulepszyć 🙂

Z dzieciakami zwykle nie zapuszczamy się zbyt daleko – Księciunio jednak sporo jeszcze marudzi przy długich trasach 😉 – więc tym razem postanowiliśmy zrobić sobie dłuższą wyprawę. Celem było też obejrzenie ewentualnych miejsc, w które moglibyśmy zabrać dzieciaki po powrocie z wakacji, kiedy nadciągnie piękna polska złota jesień*.

Wyjechaliśmy ze Służewca, kierując się w stronę Mostu Siekierkowskiego. Ścieżka rowerowa jak się patrzy – wzdłuż Trasy Siekierkowskiej wiedzie nawet po dwóch stronach drogi. Widoki może nie są najciekawsze – w końcu jedziemy po mieście, wzdłuż szybkiej drogi, ale za to jedzie się wyśmienicie :).

DSC_0002

Na Trasie Siekierkowskiej

Przejechaliśmy przez Most Siekierkowski i jadąc wzdłuż Wisły kierowaliśmy się ku północy Warszawy. Ponieważ od momentu zamieszkania tu, zawsze mieszkałam po lewej stronie Wisły, prawobrzeżną Warszawę znam słabo. A tam – co kawałek kąpielisko, plaża, plac zabaw. Generalnie – mnóstwo miejsc do spędzenia upalnych dni razem z dziećmi.

DSC_0005

No po prostu nie mogliśmy sobie odmówić foty na tle Narodowego 😉

Mijając Stadion Narodowy, zatrzymaliśmy się na moment na parę fotek i ruszyliśmy dalej w stronę Mostu Świętokrzyskiego. Zanim do niego dotarliśmy – czekała nas niespodzianka. Otóż po prawej stronie Wisły, tuż przy moście jest lądowisko pomarańczowego balonu. Do tej pory zwykle widzieliśmy go ze Starówki, ale nie mieliśmy bladego pojęcia, że można do niego wsiąść i wznieść się wysoko, żeby obserwować całą Warszawę. Oj, coś tak czuję, że na jesień spróbujemy urządzić dzieciakom taką niespodziankę – o ile nie zrujnuje nam to domowego budżetu ;).

DSC_0014

Balon startuje? Balon ląduje?

A na Moście – widok zapierający dech w piersiach – między pylonami mostu przeziera Pałac Kultury i nowoczesne wieżowce,

DSC_0007 DSC_0009Most Świętokrzyski

A zaraz za Mostem Świętokrzyskim czekało na nas clue programu czyli Park Odkrywców przy CNK. „Kopernika” zwiedzałam już z Księciuniem, ale w Parku Odkrywców jeszcze nie byliśmy. Może nie jest to jakiś przerażająco gigantyczny park i nie wiele w nim do odkrywania, ale miejsce i  tak ma swój klimat. Można się wygodnie rozsiąść na różowych matach lub wygodnych leżakach i wypożyczyć planszówkę od CNK. My mieliśmy w zanadrzu nasze karty Monopoly (o tym odkryciu napiszę innym razem, ale napiszę, bo jest to gra warta wspomnienia). Z instalacji w Parku najbardziej podobały nam się Szeptacze, dzięki którym można usłyszeć niesamowite dźwięki :).

DSC_0016 DSC_0017 DSC_0018 DSC_0019 DSC_0021 DSC_0022

Oprócz Parku Odkrywców, weszliśmy na moment też do budynku Planetarium (głównie po kawę ;)) i na 100% wrócimy tam z dziećmi po wakacjach.

Droga powrotna to już lewa strona Wisły. Szybko, miło, dużo nad samą rzeką, gdzie też sporo miejsc do poleżakowania.

W sumie przejechaliśmy dziś 30 km – pełni dobrych humorów, wciąż pełni sił, wróciliśmy do domu :). A oto mapka naszej trasy. Polecamy – nie jest trudna i w większości wiedzie ścieżkami rowerowymi lub szerokimi chodnikami – tak, że nigdzie nie trzeba zjeżdżać na jezdnię.

Trasa

Nasza trasa – na niebiesko

Podsumowując, chciałam powiedzieć, że kocham rower! Uwielbiam czuć wiatr we włosach, kiedy rozpędzona jadę na nim – nie ważne, las, miasto, droga. Po każdej jeździe mam tyle powera, że mogłabym przestawiać góry :). I najfajniejsze jest to, że reszta naszej rodziny też go uwielbia – więc w ten sposób wspólnie możemy realizować naszą rodzinną pasję 🙂

*Jestem optymistką i wierzę, że tak będzie 😉

0

Łobuz, sto lat!

Grudzień 2008 r. – Księciunio miesiąc temu skończył 3 lata, a ja pewnego ranka na teście widzę upragnione dwie kreski. Jest wcześnie, bardzo wcześnie, nie mówię jeszcze nikomu, ale baaaaaardzo się cieszę.

Koniec stycznia 2009, 10 tydzień – Księciunio ma zapalenie oskrzeli, jest marudny i męczący. A ja wpadam w panikę – jak sobie poradzimy z dwójką berbeci, skoro z jednym Księciuniem nie dajemy sobie czasem rady??? Skąd wezmę miłość, żeby nią równo dzielić dwójkę dzieci – przecież do tej pory zawsze miałam tylko jedną osobę do kochania – jedną mamę, jedną babunię, jednego chłopaka, narzeczonego, męża. Jednego syna. Jedno dziecko. Skąd mam wiedzieć, jak kochać dwoje? A przecież nie ma już odwrotu… O Boże, co ja zrobiłam….

Taki nastrój utrzymuje mi się mniej więcej przez całą ciążę. Choć Łobuz wyczekany, zaplanowany i ma być dziewczynką, tak jak sobie wymarzyłam, nie potrafię się tak cieszyć, jak cieszyłam się będą w ciąży z Księciuniem.

Na 17 sierpnia mam umówioną cesarkę. Jestem opuchnięta, ociężała i generalnie czuję się nie najlepiej. Boję się pobytu w szpitalu – z Księciuniem było ciężko i ponad tydzień w szpitalu – nie chcę! Chcę być szybko w domu.

17 sierpnia o 18.25 lekarz wyciąga Łobuza z mojego brzucha. O Boże, nie słyszę jej płaczu – czemu ona nie płacze. Płacze, płacze – słyszę anestezjologa, który mnie znieczula. Widzę, jak Misiolek patrzy na to małe brudne ciałko – oczy ma całe maślane – zakochał się od pierwszego wejrzenia, myślę.

Od rana następnego dnia jesteśmy już razem z Łobuzem. Ona cały czas śpi, a ja nie mogę się ruszyć, tak boli mnie blizna. Misiolek przyjeżdża, bo nie daję rady. Nie mogę zasnąć, jest mi źle. Łobuz przespała cały dzień i pod wieczór zaczyna się płacz. W końcu, około drugiej nad ranem dochodzę do wniosku, że jej ciepło, za ciepło. Otwieram szerzej okno. Zasypiamy obie spokojnie.

Rano, po karmieniu nagle czuję przypływ miłości. Mówię do śpiącej Łobuz – Widzisz, mama tak się martwiła, skąd weźmie miłość, żeby kochać i ciebie i Księciunia. A ta miłość w mamie rosła, razem z tobą. Po prostu tu była. Śpiąca Łobuz uśmiecha się nieświadomie, a ja wiem, że to znak, że będzie dobrze.

To dziś mijają właśnie cztery lata od tych dni. Nasza córeczka nie jest już taka malutka – jest bardzo rezolutną młodą osóbką, bardzo kochającą, czułą, a jednak potrafiącą mieć swoje zdanie.

Córeczko moja, niech poznawanie świata będzie dla ciebie cudowną przygodą i Twoją pasją. Niech zawsze otaczają Cię kochające osoby, a Ty znajduj szczęście w małych przyjemnościach. Niech spełniają się wszystkie Twoje marzenia! Sto lat :)!!!

4 urodziny Hani