Dzień 4 – czwartek

Dziś w zasadzie nie wiem od czego zacząć. To był jakiś taki normalny, zwykły dzień pracy. W zasadzie to właściwie kończyłam już segregowanie rzeczy, choć jest jeszcze kilka miejsc, do których powinna zajrzeć. Ale to już chyba innym razem. Jestem normalnie zmęczona fizycznie… Psychicznie zresztą też…

Dziś oczywiście nie obyło się bez łez. A spowodowała je ta oto skrzynka:

DSC_0353

Ta skrzynka tak bardzo kojarzy mi się z Mamą jak plus z minusem, anoda z katodą, zapałka z ogniem. Pewnie jesteście ciekawi, co w tej skrzynce było. Otóż odkąd pamiętam, Mama w tej pięknej skrzynce zamykanej na kluczyk (taaa, to było coś, co mnie w niej najbardziej pociągało – ten kluczyk właśnie!) przez całe moje życie trzymała kosmetyki do makijaży. I to był taki jej codzienny rytuał, że siadała przy blacie w kuchni, brała z łazienki tą skrzynkę i lusterko, wyciągała kosmetyki, którymi akurat danego dnia się malowała, a na wieczku skrzynki ustawiała sobie lusterko i tak przy herbacie (i papierosie zazwyczaj) malowała się. Zwykle to malowanie trwało około pół godziny i to był prawdziwy rytuał mojej Mamy. A ja jako mała dziewczynka, bardzo lubiłam siadać na końcu blatu i patrzeć, jak się maluje. Wiedziałam też, że zawsze po skończeniu malowania będę się mogła pobawić skrzynką – pozamykać, pootwierać, wyciągnąć kluczyk i włożyć go na miejsce. A Mama umalowana, mogła w końcu zacząć dzień…

Między kartkami książek odnalazłam zasuszone liście. Wyobraźcie sobie, że pamiętam jeszcze, jak zbierałyśmy je z Mamą jesienią – musiałam wtedy mieć 10, może 11 lat. Więc te liście są już na prawdę baaaaaaardzo stare 😉

DSC_0366

Wertując rzeczy znalazłam też zasuszone kwiaty – płatki róż i chryzantemy. Myślę, że razem z tymi zasuszonymi liśćmi stworzą piękne obrazy wyklejone przez dzieciaki, jak myślicie?

DSC_0367

Pośród pamiątek odnalazłam też taką zakładkę do książki zrobioną przez moją Mamę dla mnie – w pierwszej klasie chyba. Zdjęcia zostały wywołane w wielkości odpowiadającej klatki w filmie i oprawione w „czysty” film pozbawiony substancji światłoczułych. Teraz wykonanie takiej zakładki powinno być nawet łatwiejsze, bo nie trzeba się męczyć z wywoływaniem zdjęć, wystarczy je odpowiednio wydrukować. Chyba przygotuję taką zakładkę do książki dla Księciunia, Nati i Łobuza na początek nowego roku szkolnego :).

DSC_0369 DSC_0368

No nie mogłam sobie odmówić odłożenia kilku rzeczy, które mogą się nam przydać podczas realizacji Projektu Londyn 2014.

DSC_0355

A są to:

  • papier czerpany,
  • papier kredowy, zdecydowanie pożółkły, co będzie można wykorzystać na listy do projektowych dzieciaków przy okazji realizacji questu,
  • kamyki szlachetne i półszlachetne, które dołączę do kolekcji kamieni oczywiście (znaczy tych, które dzieci w końcu odnajdą w skarbie),
  • dwie małe szkatułki – na różne rzeczy, które dzieciaki będą musiały odnaleźć, żeby dotrzeć do skarbu,
  • woreczek i saszetkę na dokumenty,
  • 4 tubki – które odpowiednio przyozdobię i będą mogły służyć do przekazywania dzieciakom instrukcji podczas questu.

DSC_0363 DSC_0362  DSC_0359 DSC_0361DSC_0358 Sporo rzeczy (chyba z 5 lub 6 kartonów rzeczy) udało mi się dziś wywieźć do teściów (BTW – Dziadek szykuje dzieciakom taką niespodziankę, jak wrócą z Augustowa, że chyba im szczęki opadną, jak zobaczą, ale o tym innym razem :)). Jutro zanoszę część ubrań i książek do świetlicy środowiskowej, o której Wam wspominałam we wtorek. Dziś była też moja siostra cioteczna, która również odciążyła mnie z wielu rzeczy – to znaczy bardzo chętnie je przygarnęła.

Oczywiście, jeszcze trochę mi zostało do zrobienia (np. nie zajrzałam jeszcze w ogóle do piwnicy – ale czuje, że do tego będę potrzebowała wsparcia fizycznego) i generalnie rzeczy ma porozkładane na milion sto pięćdziesiąt tysięcy kupek na podłodze i dokładnie wiem, co z którym stosem chcę zrobić. Mam nadzieję, że jutro uda mi się tak to ogarnąć, żeby po mieszkaniu można było chodzić przynajmniej.

I kupiłam już bilet powrotny do domu – na jutro na popołudnie. Więc muszę się uwinąć, żeby mieszkanie jako-tako wyglądało.

Tak więc jutro z pociągu już napiszę do Was ostatni wpis z tej serii.

O tym, jak to się zaczęło przeczytasz TU

O poprzednich dniach przeczytasz: Dzień O, Dzień 1, Dzień 2, Dzień 3

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s