Dzień 0 – niedziela

Jak puste jest mieszkanie mamy bez niej. Jak ciche. Jak smutne.

Ostatnio nocowałam tu z zeszłym roku w kwietniu, kiedy Księciunio miał zabieg usunięcia drutów spajających złamaną rękę. Dwie noce i w podróż. Miesiąc później – stan Mamy się pogorszył i w sierpniu – odeszła na zawsze. Nie udało nam się pożegnać. Na pewno nie tak, jak obie tego chciałyśmy.

I dziś stoję tu, tak bardzo bezradna…

Mama chorowała na serce – więc od dawna pół-żartem, pół serio rozmawiałyśmy o jej możliwym odejściu, o pogrzebie. Kiedy TO się stało, dokładnie wiedziałam, co robić. Mimo całego smutku i żalu przepełniającego moje serce wtedy – wydaje mi się, że wolę Mamy wypełniłam co do joty.

Ale nigdy, never ever, nie rozmawiałyśmy o tym, co będzie potem… Czy Mama miała jakieś życzenia, co do swoich rzeczy – co mam komu przekazać, co wyrzucić, co rozdać… Nie mam problemu z moimi rzeczami, które jeszcze się tu plączą.

Ale co z resztą???

Zacznę chyba od ułożenia planu – to zwykle mi pomaga w trudnych sytuacjach. Rozbić to gigantyczne i przerażające mnie zadanie – na mniejsze, łatwiejsze kroki:

  • zacznę od przeglądu dokumentów – to nie powinno być trudne;
  • potem – ogarnę moje rzeczy;
  • wybór rzeczy z domu, które chciałabym zatrzymać, lub mam pomysł komu bliskiemu przekazać;
  • wyrzucenie tego, co na pewno trzeba wyrzucić, bo nie nadaje się już do niczego;
  • spakowanie pozostałych i przekazanie ich do Caritasu, może do biblioteki, szpitala…

To chyba dobry plan. W każdym razie – jedyny, jaki na razie mam…

Reklamy

2 thoughts on “Dzień 0 – niedziela

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s