Szuwary, szuwary…

Rok przed wielką wyprawą do Londynu. Wakacje zatem postanowiliśmy spędzić dla odmiany w kraju. W ciszy, głuszy, blisko przyrody. Na przedmieściach Augustowa, nad brzegiem jeziora Sajno.

Cudowne miejsce. Cisza, spokój, plac zabaw dla dzieci, boiska do badmintona, kosza i tenisa, wypożyczalnia rowerów, grill, miejsca na rozpalenie ogniska i PLAŻA!!!

DSC_0098Jeśli ktoś mi nie uwierzył – pierwszego dnia trafiliśmy zaraz na taki konkurs!

Foto: Misiolek

Plaża była najważniejsza. 35 sekund marszu od naszego domku. Dzieciaki zachwycone, pierwszego dnia – pół dnia moczyły się w cieplutkiej wodzie na brzegu jeziora, kopiąc, chlapiąc, budując, przesypując, konstruując, a nawet – leżąc na słoneczku. Pierwszego dnia Księciunio powiedział, że jest super. I wszystko w zasięgu ręki. Zresztą twórczości plażowej za jakiś czas poświęcę osobny post, ale wcale nie wykluczone, że będzie on na Projekcie Londyn.

DSC_0216 DSC_0217 DSC_0163

Dodatkowo wzięliśmy rowery i już drugiego dnia wybraliśmy się na wycieczkę do centrum Augustowa. Ponieważ nie chcieliśmy jeździć zbytnio z dziećmi po drodze – przejechaliśmy trochę więcej, za to po lesie. W sumie jednego dnia dzieciaki zrobiły ok. 20 km, co było rekordem życiowym Nati, ale i sporym wyzwaniem dla Księciunia. Nati narzekała trochę w jedną stronę, a Księciunio w drugą, ale w sumie byli bardzo dzielni i zasłużyli na wyśmienity deser.

DSC_0183

Nie ma to, jak przerwa na drożdżówki po kilku kilometrach pedałowania!

Foto: Misiolek

W związku z tym, że bierzemy udział w zabawie Klubu Nomadów Sakwa Podróżnika – zbieramy nasze skarby do sakiewek. Mamy już piękne kacze pióra, mieniące się w słońcu, muszle-zawijaski, guziki, kuleczki oraz dziwną zawieszkę. A to dopiero początek.

DSC_0224

A to – jak na razie najlepsze nasze skarby. Szkoda tylko, że nie da się ich dłużej przechować 😉

Foto: Misiolek

Sam ośrodek, w którym mieszkamy to zespół domków Skowronek. Są domki bardzo małe, średnie i takie całkiem duże, jak nasz. Część domków jest nieco starsza, ale jest też trochę (takich 4-osobowych) całkiem nowych. No na pewno nie jest to Ritz, ale też nie hotelu się spodziewaliśmy. W domku jest lodówka, czajnik i zlew. W łazience – prysznic, toaleta, umywalka, duża miska. W pokojach pościel. Na minus wyposażenia zaliczam mało szaf. Trzeba ze sobą przywieźć ręczniki i jeśli chce się coś kucharzyć (czytaj robić kanapki) – to trzeba sobie przywieźć wszystko, łącznie ze szklankami, sztućcami, nożami i deską do krojenia. Ale to taki urok „kempingowania”.

 W samym Augustowie, letniej stolicy mojej ukochanej Trójki, odkryliśmy bardzo fajny plac zabaw, tuż przy Kanale Augustowskim w kształcie wielkiej łodzi. Dzieciaki już dwa razy na nim brykały i były z tego powodu bardzo szczęśliwe.

DSC_0190

Dobry lans nie jest zły 😉

Foto: Misiolek

No to tyle z pierwszej części relacji. OVER and OUT!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s