Piekło? Niebo?

Do tej pory nie poruszałam „trudnych” tematów na blogu. Ale dziś przeczytałam coś, co sprawiło, że poczułam konieczność spisania swoich myśli na ten temat i podzielenia się nimi z Wami. Co Wy na to?

Przeczytałam w Dużym Formacie artykuł Piekło, niebo, piekło, niebo (http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127823,13914655,Pieklo__niebo__pieklo__niebo.html) Bereniki Steinberg. Jest to zapis rozmów z kilkorgiem warszawskich dzieci, będących w wieku pierwszokomunijnym i ich mam o ich poglądach dotyczących chodzenia na lekcje religii i motywacji przystąpienia do pierwszej komunii świętej.

Berenika Steinberg rozmawia z różnymi dziećmi: takimi, które mówią, że nie wierzą, albo które zaczęły chodzić na religię, żeby samemu się przekonać, samemu odkryć czy wierzą czy nie, takimi, które mówią, że po drugiej klasie zrezygnują czy też takimi, które chodzą na religię i etykę, żeby „odnaleźć niewidzialną nić, która łączy religię z etyką”. I dzięki etyce – zrozumieć religię.

Bardzo ucieszyłam się, jak zobaczyłam ten temat w dużym formacie, bo mój Księciunio w przyszłym roku będzie w wieku komunijnym. Ale mimo, że jestem osobą wierzącą, mam ogromne wątpliwości, że akurat w jego przypadku komunia powinna nastąpić w przyszłym roku. Trochę nie rozumiem tego kościelnego systemu, który część sakramentów pozwala przyjąć wtedy, kiedy samemu uzna się, że się jest do nich gotowym, a część – narzuca łącznie z grupą.

diabel-niebo-pieklo-aniol

Przeraziło mnie też to, co przeczytałam w artykule – o tym, jak dzieci są straszone piętnem grzechu, piekłem, „czerwonymi tyłkami” na lekcjach religii. Albo to, w jaki sposób jest im podawany przekaz o ukrzyżowaniu Pana Jezusa – przecież to jeszcze małe dzieci! Niektóre z nich są normalnie przerażone…

Pamiętam, że pierwsza komunia była dla mnie ogromnym przeżyciem. Wciąż pamiętam strach przed pierwszą spowiedzią – tego, że ktoś będzie oceniał moje złe uczynki, które najchętniej schowałabym do pudełka, a pudełko zakopała głęboko w ziemi, żeby nikt się nie dowiedział. I pamiętam też moją radość z przyjęcia Pana Jezusa do serca. Ale miałam wspaniałego księdza i głęboko wierzącą babunię, która na moją edukację religijną poświęcała sporo czasu.

Ja również edukuję moje dzieci – szczególnie przy okazji różnych świąt kościelnych – opowiadam im skąd się wzięły i dlaczego. Jednak nie czuję się na siłach tłumaczyć w zrozumiały dziecku sposób zawiłości religijno-kanonicznych. O to powinien zadbać ksiądz/katecheta/siostra ucząca religii. Ale nie w taki sposób, żeby 8 letnie dzieci szły do komunii, dlatego, że się boją („Że jak ktoś nie pójdzie do komunii, to pójdzie do piekła”), ale dlatego, że mają świadomość, jak doniosła to będzie dla nich chwila. Skoro potrafimy tłumaczyć skomplikowane zjawiska fizyczne, tak by zrozumiało je małe dziecko, dlaczego nie potrafimy tłumaczyć religii (nie wiary, bo to co innego!) w ten sam sposób? Skąd bierze się odejście tak wielu młodych ludzi od Kościoła? Czy po części nie jest to spowodowane takim właśnie „strasząco-karzącym” podejściem nauczycieli religii? Nie mówię, że wyłącznie, ale pewnie częściowo to też jest przyczyną.

pieklo-drogowskaz-niebo

Mam wrażenie, że nauczyciele religii w zdecydowanie większym stopniu niż straszenie dzieci piekłem, piętnem grzechu i tym podobnymi rzeczami, powinni wskazywać dzieciom właściwą drogę. Dyskutować z nimi o możliwych grzechach, ale odnosząc je do dziecięcego świata. I zdecydowanie podkreślać, że po pierwsze ważne jest całe życie, a nie godzina w kościele i że Bóg jest miłościwy i wybacza nawet największym zbrodniarzom, jeśli oni żałują za grzechy i nawrócą się.

Na dzień dzisiejszy nie podjęłam jeszcze decyzji czy Księciunio będzie w przyszłym roku przystępował do komunii. Uczestniczenie w mszy jest dla niego męczące, choć czasem zadziwia mnie (pozytywnie) swoim pojmowaniem Boga, czy chęcią bycia ministrantem. Ale z drugiej strony boję się tej rywalizacji na prezenty w klasie (już teraz jest problem z PSP i Księciunio bardzo przeżywa fakt, że nie zgadzamy się, żeby zabierał go do szkoły, choć znaczna część jego kolegów przynosi). I może lepiej jak poczekamy rok czy dwa i Księciunio przystąpi do komunii osobno?

A jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Czy znacie jakieś dobre przykłady edukacji religijnej?

Reklamy

One thought on “Piekło? Niebo?

  1. U nas to jakoś naturalnie wychodzi. Jeśli mowa o sprawach wiary i religii, to bardzo się tym interesuje i jak mały pyta to w miarę umiem odpowiadać. Z przedszkola kiedyś przyniósł wiadomość o piekle i pytał kto tam idzie. Szkoda tylko, że dopiero w późniejszej edukacji mówi się dzieciom o czyśćcu, bo wtedy to wszystko nie wyglada tak demonicznie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s