Komedia omyłek czyli trwoga i rozterki matki

AKT I

Czas: poniedziałek, po południu

Miejsce: szkoła Księciunia

Scena I

Księciunio: Mamo, mamo, mam dla Ciebie coś ważnego.

Ja (z zaciekawieniem, licząc na coś miłego): A co to takiego? Jakieś zaproszenie na urodziny do kolegi? Pokaż, proszę

Księciunio (wyciąga z zeszytu korespondencji kopertę): Proszę!

Ja (na stronie, do siebie): Hmmm, dziwne, koperta, zamknięta, zaadresowana do mnie i Misiolka – co to może być?

Ja otwiera kopertę i wytrzeszcza oczy ze zdziwienia

Ja: Zaproszenie na spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia. O mój Boże!!! Na pewno coś przeskrobał i teraz okaże się, że nie mamy wystarczających umiejętności pedagogiczno-wychowawczych i nam go zabiorą. A potem Łobuza. O ja biedna, co ja pocznę!!!

Scena II

Ja łapie za telefon i dzwoni do koleżanki

Ja: Cześć! Chciałam zapytać czy Twój syn też przyniósł zaproszenie na spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Koleżanka: Nie, ale nie przejmuj się – takie zespoły powołują we wszystkich szkołach dla wszystkich dzieci prawie! To nic strasznego.

Ja oddycha z ulgą, ale słowa przyjmuje z pewnym niedowierzaniem.

Ja: No to dziękuję! Do usłyszenia! Pa!

Koleżanka: Pa!

Scena III

Ja wciąż w nerwach – łapie ponownie za telefon i dzwoni do siostry.

Ja: Cześć! Dzwonię do Ciebie, jako do autorytetu w sprawie wychowania własnych dzieci i mojej starszej siostry!

Siostra: Cześć! W czym Ci mogę pomóc?

Ja: Słuchaj, dostałam zaproszenie na spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia. Ty przecież masz już dwójkę dorosłych chłopaków – bywałaś na czymś takim? Wiesz może co to za zespół?

Siostra: Nie, za naszych czasów czegoś takiego nie było. Ale nie przejmuj się – to pewnie takie pitu-pitu będzie.

Ja: No tak, pewnie masz rację. Choć i tak się denerwuję. No to pa!

Siostra: Pa!

Scena IV

Tego samego dnia, wieczorem – Ja wciąż w głębokim stresie zapytowywuje wszech-brata Googla o Zaproszenie na spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia. Wszech-brat Googiel podaje informacje rzeczowo i uspokajająco, dzięki czemu Ja zasypia bez konieczności wypicia lampki wina tudzież środków na sen i uspokojenie.

AKT II

Czas: środa po południu

Miejsce: szkoła Księciunia

Ja po powiadomieniu wszystkich krewnych i znajomych królika o czekającej ją niedogodności, po której okaże się, że Księciunio albo niedostosowany społecznie, albo wybitnie uzdolniony (a najpewniej jedno i drugie – jak to u geniuszy zwykle bywa) udaje się na spotkanie  zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia.

Ja (czując pewną ekscytację przed spotkaniem): Już prawie czas, a jeszcze nikogo nie ma. Hm, to ciekawe.

Ktoś idzie.

Ja: Dzień dobry!

Ktoś: Dzień dobry! (i wchodzi do sali, w której ma się odbyć  spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia.)

Ja po odczekaniu kilku minut wchodzi do sali

Ja: Dzień dobry. Czy tu odbędzie się  spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia?

Ktoś: Ojej, na prawdę! A ja sobie tu pracę przyniosłam. A taki mam bałagan w klasie. Ale proszę, pójdziemy sprawdzić do pokoju nauczycielskiego. Która to klasa?

Ja: 1b

Ktoś i Ja udają się do pokoju nauczycielskiego

Ktoś: Czy dziś jest  spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dla 1b?

Ktoś nr 2: Nic nie wiem.

Ktoś nr 3: Chyba nie

Ktoś (patrząc na plan spotkań zespołów): O nie, jutro jest o 16.30.

Ja (z policzkami czerwonymi od wstydu, nie wiedząc gdzie podziać wzrok i w zasadzie całe swoje 62 kilo): To ja dziękuję bardzo i przepraszam za zamieszanie.

Ja wraca do domu wściekła na siebie, że nie wzięła z domu zaproszenia na spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia, choć Misiolek rano pytał czy go bierze. A Ja z pełną świadomością powiedziała, że nie bo wszystko wie.

EPILOG

Czas: środa, po południu

Miejsce: przystanek autobusowy przy jednej z warszawskich stacji metra

Dzwoni telefon Ja

Ja (zdziwiona, że dzwoni numer zastrzeżony): Halo!

Głos w słuchawce: Dzień dobry! Mówi wychowawczyni Księciunia. Ja dzwonię w sprawie zaproszenia na spotkanie zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczące Księciunia. Bo to spotkanie jest jutro.

Ja (przepraszająco za całe zamieszanie): Tak wiem. Nie wiem tylko, dlaczego od początku wydawało mi się, że 25 kwietnia w tym roku wypada w środę!

Kurtyna

Komentarz od autora: wyobraźcie sobie, że tak się przejęłam tym całym zespołem, że kompletnie pomyliłam dni. Zatem jutro idę na zespół. I mam nadzieję, że tym razem zespół też tam będzie 😉

Reklamy

4 thoughts on “Komedia omyłek czyli trwoga i rozterki matki

    • Raczej nic wielkiego – pewnie zespół powie o postępach Księciunia w pracy z logopedą. Dziś dopytałam innej mamy, która też dostała zaproszenie. I pewnie o to chodzi 😉
      Ale stres i dzisiejsze podążanie na próżno – bezcenne ;).
      Tak to jest – przy pierwszym dziecku. Przy Łobuzie – będę już obeznana w szkolnych procedurach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s